Browsing Category

beige

beige, black, boho, boots, midi, new york, photography, travel

New York – part II

29 January 2015

newyork3 27

EN

I find great pleasure in planning our journeys. I can learn the maps, street names, create trips or select attractions for hours. I gather this might be my organization instinct talking. Journeys without spontaneity is nothing interesting, so I sometimes leave some decisions to coincidence and randomness. Thanks to that I am always satisfied with my travels and I never regret missing something important. After our trip to Fuertaventura without any plan, learning the history or attractions (I learned later about so many beautiful places, that were so near…) I’ll never travel to unknown unprepared. Sightseeing in New York in 10 days wasn’t that difficult as it might seem. We chose the underground and long walks by foot. On the second day we took the Staten Island Ferry, that showed us the ridiculously small Statue of Liberty and Manhattan silver skyscrapers sunken in the river. After the cruise we headed to Brooklyn, so we could walk the Brooklyn Bridge by the sunset like my friend suggested.

PL

Ogromną przyjemność sprawia mi planowanie naszych podróży. Potrafię godzinami uczyć się na pamięć map, nazw ulic, tworzyć wycieczki, selekcjonować atrakcje. Domyślam się, że to mój zmysł organizacji zmusza do rozpisywania w głowie kolejności wydarzeń. Podróże bez spontanów to jednak nic ciekawego, dlatego pozostawiam czasem pewnie decyzje przypadkom i losowości. Dzięki temu zawsze czuję satysfakcję z podróży i nie żałuję, że coś przegapiłam. Po wycieczce na Fuertaventurę bez planu, zapoznania się z historią czy atrakcjami (po powrocie dowiedziałam się o pięknych miejscach, które były tak niedaleko…) już nigdy nie wyjadę w nieznane nieprzygotowana. Zwiedzenie Nowego Jorku w 10 dni nie było tak trudne jakby się wydawało. Postawiliśmy na metro i piesze spacery. Drugiego dnia popłynęliśmy również Staten Island Ferry, która ukazała nam śmiesznie małą Statuę Wolności oraz zatopione w rzece srebrne wieżowce Manhattanu. Po rejsie udaliśmy się na Brooklyn, by jak zalecała moja przyjaciółka przejść o zachodzie słońca przez Brooklyn Bridge.
Continue Reading…

beige, black, brown, charlotte rouge, denim, food, hat, high waist jeans, i don't want realism, new york, Photoshoot, ripped jeans, sneakers, t-shirt, travel

New York. 1st day in the concrete jungle.

16 January 2015

ny 32

EN

I spent last week of Summer in New York, crossing next dream from my list. After Sri Lanka and Maldives I didn’t even imagine that I would go anywhere else in 2014, but we had the opportunity, that might have not repeated in future. We got an invitation to US from our clients, who live there. We would love to spend with M. whole month in New York (or even a year!), but we had to choose 10 free days in our very busy period. I left with pain my cats and work at home, to enjoy architecture, delicious food, sounds of the city and of course omnipresent coffee (I was just a newly born coffee-lover then). Long walks, taking the underground train and eyes sticked to the map. We saw almost all of the city, but we didn’t find time to check out all the little streets, corners, museums, restaurants, bars… I’m not sad though, I know I will come back there.

See how we spent the first day in New York.

PL

Ostatni tydzień lata spędziłam w Nowym Jorku, skreślając kolejne marzenie z listy. Choć po Sri Lance i Malediwach nie wierzyłam, że jeszcze gdziekolwiek wyjadę w 2014, to jednak pojawiła się okazja, która mogła się już nie powtórzyć. Do Stanów zaprosili nas nasi klienci, którzy tam mieszkają. Najchętniej spędzilibyśmy z M. w Nowym Jorku cały miesiąc (jak nie rok!), jednak musieliśmy wybrać 10 wolnych dni w bardzo gorącym dla nas okresie. Z bólem zostawiłam pracę i koty w domu, by na miejscu cieszyć się architekturą, pysznym jedzeniem, dźwiękami miasta i oczywiście wszechobecną kawą (wtedy byłam jeszcze świeżo upieczonym kawoszem). Długie spacery, jazda metrem i oczy wlepione w mapę. Zwiedziliśmy ogółem niemalże całe miasto, zabrakło jednak czasu na szwendanie się po wszystkich bocznych uliczkach, zakątkach, muzeach, knajpkach… Nie smucę się jednak, wiem, że tam wrócę.

Zobaczcie jak spędziliśmy pierwszy dzień w Nowym Jorku.

Continue Reading…

bag, beige, black, boho, charlotte, desings, flowers, lingerie, maxi dress, nude, rouge, sneakers, summer, sunglasses

Eclecticism

14 July 2014

dress H&M/DIY, top AX PARIS, sunglasses ZERO UV 
EN
Summer is my time for maxi length. My beloved treasures are ethereal, often floral dresses. They let me express my love to boho style. I’ve been thinking lately about the eclecticism that is visible in my closet. As you may noticed I wear a lot of black and white, simple, minimalist forms, more pants than dresses or skirts. I cannot lie though, my eyes twinkle when I see nude, powder pink, romantic floral patterns or indie style. They say women change very often, but does all these contracting likes say ‘indecisive’, ‘fashion immature’ of me?

Styles of fashion icons can be described in one or two phrases. When I’m asked about my style I say – rock, minimalism, boho… I’m a chameleon, I dress depending on my mood. As a person very responsive to my surroundings, with many interests (usually radical) I have plenty of them – from romantic, through boyish, lazy, to sexy or sporty. I used to have huge extremes on my hangers, now I’ve learned to select clothes while shopping. I could were almost everything, intense colors, mini skirts or printed t-shirts, but these things were never my best way to express myself. So I focused on buying pieces that hit the mark of my style – the range is already wide :)

I wish I could name myself with one catchy, short phrase, but I guess the only thing that’s left is ‘eclecticism‘… :)

PS. I’m not slowing down, new bralletes are now online! :)

PL
Lato to dla mnie czas długości maxi. Najukochańsze skarby to zwiewne, często kwieciste sukienki. Pozwalają mi one wyrazić miłość do stylu boho. Ostatnio zastanawiałam się nad eklektyzmem, który panuje w mojej szafie. Jak pewnie zauważyliście noszę dużo czerni i bieli, proste, minimalistyczne formy, więcej spodni niż sukienek czy spódnic. Nie mogę jednak ukryć, że moje oczy błyszczą się na widok pudrowego różu, beżu, romantycznych kwiatów, czy stylu indie. Mówi się, że kobieta zmienną jest, ale czy takie kontrastowe style ubierania nie świadczą o braku zdecydowania, ‘niedojrzałości modowej’?

Styl ikon mody można opisać zwykle jednym, dwoma określeniami. Ja zawsze pytana o mój rozpisuję się – rockowy, minimalistyczny, boho… Jestem kameleonem, ubieram się zależnie od nastroju w jakim jestem. A jako osoba niezwykle wrażliwa na otoczenie, z wieloma (czasem skrajnymi) zainteresowaniami tych nastrojów mam mnóstwo – od romantycznego, przez chłopięcy, leniwy, po seksowny czy sportowy. Kiedyś miałam na wieszakach ogromne skrajności, dziś już nauczyłam się selekcjonować ubrania przy zakupie. Mogłabym nosić w zasadzie wszystko, intensywne kolory, krótkie spódniczki czy t-shirty z napisami, ale te rzeczy nigdy nie były moimi mocnymi środkami wyrazu. Skupiłam się więc na kompletowaniu garderoby, która trafia w sedno mojego stylu – spektrum i tak jest szerokie :)

Chciałabym móc określić się jednym zgrabnym słowem czy sformułowaniem, ale chyba jedyne co mi pozostaje to ‘eklektyzm‘… :)

PS. Nie zwalniam tempa, kolejne staniki już na stronie! :)