Browsing Category

friendship

backstage, friendship, margaret, People=inspiration, photography, video

Thank you very much

20 July 2014
PL
W pewien mroźny, listopadowy wieczór pojechaliśmy do studia nagraniowego pod Warszawą. Kompletny spontan, wizja prostoty i naturalności. Kilka godzin opóźnień zmasakrowało nas, zespół, a przede wszystkim główną bohaterkę. Wybija godzina 1.00, może nawet późniejsza… ostatnie dogrywki, skrzypaczki zasypiają, szybka zmiana obiektywu, Gosia ma już chrypkę, śpiewa raz jeszcze i jeszcze… Cięcie, klaps, koniec.
Muzyka była niesamowicie inspirująca, wysłuchałam jej chyba milion razy i nie miałam dość. Film zmontowałam bardzo szybko, zupełnie bez wysiłku, mimo pośpiechu materiału było dużo. Na jego publikację musieliśmy czekać ponad pół roku… Opłacało się jednak. Naniesiono dodatkowe ujęcia z życia Gosi, co dodało optymizmu tej akustycznej wersji. Wyszło fajnie. Prawda? :)
Oto mój pierwszy teledysk!
EN
We went to a recording studio near Warsaw on one cold November evening. It was a totally spontaneous action with a vision of pure simplicity and naturalness. Few hours of delay made us, the band and especially the main character weary. It was like 1.00 o’clock, maybe later… last approach, the violinists fell almost asleep, fast lens change, Margaret had hoarse voice, she sings over and over again… Cut, clap, the end.
The music was amazingly inspiring, I listened to it about a million times and I never got tired of it. I cut the clip very fast, pretty effortlessly, though we were in a hurry the material was rich. We had to wait for it to be published for over half a year… But it was worth it. Some extra films from Margaret’s life were added to give more optimism to this acoustic version. It looks quite nice in the end. Doesn’t it? :)
Here’s my first music video!

Continue Reading…

black, friendship, fur, heels, jumpsuit, people, purse, summer, white

How I met your…

11 June 2014
jumpsuit ZARA, heels JEFFREY CAMPBELL, purse CHOIES, shades ZERO UV, watch SPRINGFIELD, necklace BERRIES

 
Wierzycie w przyjaźń z amerykańskich seriali? Codzienne spotkania przy piwie, wspólne wyjazdy, brak nudy, beztroska, nieustający śmiech. Brzmi jak bajka. A ja wciąż wierzę, że jest to możliwe. I robię zresztą wszystko co w mojej mocy, by to ziścić. 

Dzwonię na urodziny, dzwonię bez okazji, organizuję imprezy, zapraszam na obiady i na film, na weekendowy wypad i jazdę rowerem po mieście. Ale natykam się na mur z nabazgralonym: ‘nie dam rady’, ‘nie mam czasu’, ‘zgadamy się jutro’ i ‘już jesteśmy umówieni’. W związku damsko-męskim takie sygnały oznaczałyby finisz. Jednak w przyjaźni grupowej jest zupełnie inaczej. Gdzie jest granica? O jakie relacje warto zabiegać? Ile razy dać się wystawić przy stole pełnym jedzenia, którego nie ma kto zjeść? Może znajdziemy czas dla siebie na emeryturze… A nie! Wtedy przecież będziemy nadrabiać zaległości w podróżach i uprawiać przydomowy ogródek.

Brzmię pewnie jakbym była wkurzona, ale bardziej mnie to intryguje niż dołuje. Jak budować międzyludzkie relacje, jeśli nie można na drugim człowieku polegać? Niby przychodzi, ale siedzi wlepiony w telefon. Mieli pomagać w przeprowadzce, ale zostali tylko 30 minut. Obiecała wziąć odpowiedzialność, ale zostawiła Cię z największym bałaganem. Zrobiłeś wszystko, ale otrzymałeś tylko pretensje, że za mało. Been there? Mimo wszystko uwielbiamy historie o cudownej, niekończącej się przyjaźni, utożsamiamy się z bohaterami filmów, seriali, książek. Czy nie dlatego, że rzeczywiście jest to sen, niedoścignione marzenie?

Przyjaźń to najważniejsza wartość życiowa obok rodziny. Gdy wszystko co nietrwałe zniknie zostaną blisko nas tylko ludzie, których szanowaliśmy. Lepiej zdać sobie sprawę z tego teraz, niż gdy zostaniemy sami.

Moje szkolne przyjaźnie nie przetrwały, nie studiowałam za dużo, więc tu pola do pielęgnacji relacji też nie było. Czuję, że nie jestem materiałem na psiapsiułkę – zaobrączkowana indywidualistka, często zagubiona w swoim świecie. Zdradzę też, że wolę facetów, mamy więcej wspólnych tematów (i nie mam tu na myśli mody :)). Uwielbiam jednak spędzać czas ze wszystkimi naszymi znajomymi zdobytymi w dorosłych latach. Staram się dbać o nasze relacje i z tego co ostatnio słyszałam z różnych stron idzie mi całkiem dobrze (oczywiście przyznaję, że mam swoje grzeszki) :) To największy komplement jaki mogłam otrzymać. Może jest tu szansa na zbudowanie wymarzonej relacji? Mam wątpliwości.

W dobie smartfonów, facebooka, gonitwy za pieniędzmi, baby boom’u ciężko nam (zawężę grupę docelową do lat 24+) budować relacje w realu. Różnimy się podejściem do błahych tematów, a jednak na tyle ważnych, że przestajemy mieć ochotę rozmawiać. Wydaje nam się też, że wszystko o sobie wiemy, bo czytamy statusy na facebooku i oglądamy zdjęcia z wakacji, ale o poważnych problemach już nie mamy odwagi mówić. Jestem osobą otwartą, nie wstydzę się mówić co myślę, jednak onieśmiela mnie rzeczywistość. Sprawy, które chcę poruszać często nie znajdują zainteresowania u odbiorcy. A mnie z kolei debata o idealnych pieluchach nie kręci (choć kocham wszystkie dzieci jak własne! żart – tylko te grzeczne).


Zaskoczcie mnie, powiedzcie, że właśnie takiej przyjaźni doświadczacie w tym momencie. Że dogadujecie się bez słów i nigdy Wam dość swojego towarzystwa. I że kiedyś nakręcą o Was serial. Czy tylko ja urodziłam się w innej bajce?


PS. Drodzy moi przyjaciele, nie odbierajcie tego personalnie! Opisane doświadczenia oparte są na faktach, ale nie tylko dotykających mnie. A jeśli czujecie, że miałam Was na myśli, to liczę na poprawę zachowania! :)

Szczególne pozdrowienia i podziękowania przesyłam Ani i Pawłowi, którzy razem z nami zmieniają oblicze przyjaźni