black, friendship, fur, heels, jumpsuit, people, purse, summer, white

How I met your…

11 June 2014
jumpsuit ZARA, heels JEFFREY CAMPBELL, purse CHOIES, shades ZERO UV, watch SPRINGFIELD, necklace BERRIES

 
Wierzycie w przyjaźń z amerykańskich seriali? Codzienne spotkania przy piwie, wspólne wyjazdy, brak nudy, beztroska, nieustający śmiech. Brzmi jak bajka. A ja wciąż wierzę, że jest to możliwe. I robię zresztą wszystko co w mojej mocy, by to ziścić. 

Dzwonię na urodziny, dzwonię bez okazji, organizuję imprezy, zapraszam na obiady i na film, na weekendowy wypad i jazdę rowerem po mieście. Ale natykam się na mur z nabazgralonym: ‘nie dam rady’, ‘nie mam czasu’, ‘zgadamy się jutro’ i ‘już jesteśmy umówieni’. W związku damsko-męskim takie sygnały oznaczałyby finisz. Jednak w przyjaźni grupowej jest zupełnie inaczej. Gdzie jest granica? O jakie relacje warto zabiegać? Ile razy dać się wystawić przy stole pełnym jedzenia, którego nie ma kto zjeść? Może znajdziemy czas dla siebie na emeryturze… A nie! Wtedy przecież będziemy nadrabiać zaległości w podróżach i uprawiać przydomowy ogródek.

Brzmię pewnie jakbym była wkurzona, ale bardziej mnie to intryguje niż dołuje. Jak budować międzyludzkie relacje, jeśli nie można na drugim człowieku polegać? Niby przychodzi, ale siedzi wlepiony w telefon. Mieli pomagać w przeprowadzce, ale zostali tylko 30 minut. Obiecała wziąć odpowiedzialność, ale zostawiła Cię z największym bałaganem. Zrobiłeś wszystko, ale otrzymałeś tylko pretensje, że za mało. Been there? Mimo wszystko uwielbiamy historie o cudownej, niekończącej się przyjaźni, utożsamiamy się z bohaterami filmów, seriali, książek. Czy nie dlatego, że rzeczywiście jest to sen, niedoścignione marzenie?

Przyjaźń to najważniejsza wartość życiowa obok rodziny. Gdy wszystko co nietrwałe zniknie zostaną blisko nas tylko ludzie, których szanowaliśmy. Lepiej zdać sobie sprawę z tego teraz, niż gdy zostaniemy sami.

Moje szkolne przyjaźnie nie przetrwały, nie studiowałam za dużo, więc tu pola do pielęgnacji relacji też nie było. Czuję, że nie jestem materiałem na psiapsiułkę – zaobrączkowana indywidualistka, często zagubiona w swoim świecie. Zdradzę też, że wolę facetów, mamy więcej wspólnych tematów (i nie mam tu na myśli mody :)). Uwielbiam jednak spędzać czas ze wszystkimi naszymi znajomymi zdobytymi w dorosłych latach. Staram się dbać o nasze relacje i z tego co ostatnio słyszałam z różnych stron idzie mi całkiem dobrze (oczywiście przyznaję, że mam swoje grzeszki) :) To największy komplement jaki mogłam otrzymać. Może jest tu szansa na zbudowanie wymarzonej relacji? Mam wątpliwości.

W dobie smartfonów, facebooka, gonitwy za pieniędzmi, baby boom’u ciężko nam (zawężę grupę docelową do lat 24+) budować relacje w realu. Różnimy się podejściem do błahych tematów, a jednak na tyle ważnych, że przestajemy mieć ochotę rozmawiać. Wydaje nam się też, że wszystko o sobie wiemy, bo czytamy statusy na facebooku i oglądamy zdjęcia z wakacji, ale o poważnych problemach już nie mamy odwagi mówić. Jestem osobą otwartą, nie wstydzę się mówić co myślę, jednak onieśmiela mnie rzeczywistość. Sprawy, które chcę poruszać często nie znajdują zainteresowania u odbiorcy. A mnie z kolei debata o idealnych pieluchach nie kręci (choć kocham wszystkie dzieci jak własne! żart – tylko te grzeczne).


Zaskoczcie mnie, powiedzcie, że właśnie takiej przyjaźni doświadczacie w tym momencie. Że dogadujecie się bez słów i nigdy Wam dość swojego towarzystwa. I że kiedyś nakręcą o Was serial. Czy tylko ja urodziłam się w innej bajce?


PS. Drodzy moi przyjaciele, nie odbierajcie tego personalnie! Opisane doświadczenia oparte są na faktach, ale nie tylko dotykających mnie. A jeśli czujecie, że miałam Was na myśli, to liczę na poprawę zachowania! :)

Szczególne pozdrowienia i podziękowania przesyłam Ani i Pawłowi, którzy razem z nami zmieniają oblicze przyjaźni 

You Might Also Like

  • http://. Pollyanna

    Oczywiście wszystko jest możliwe ale życie to nie bajka , czasem napotykamy na problemy, które nas przerastają i często przez to się alienujemy. Jedni przyjaciele to przetrzymają inni nie. A seriale i filmy mają to do siebie że często są naciągane – że pokazują to co chcielibysmy widzieć ale tego tak naprawdę nie ma 😉

  • Anonymous

    Wiesz dlaczego ludzie cie nie lubia i nie chca utrzymywac z toba blizszych relacji? bo jestes zarozumiala i gadasz tylko o sobie. o swoich zagranicznych wojazach, ktore powoduja w ludziach zazdrosc i zlosc, kiedy nie maja na rachunki do 1. o swoim szyciu laszkow, ktore nie sa warte nawet 1/10 ceny. o twoim mezu, ktory sorry ale nie jest specjalnie interesujacy. o twoim gotowaniu ktore jest na pokaz snobizmem niz faktycznym mysleniem o zdrowym odzywianiu. itd. itp….

    • http://www.blogger.com/profile/17956682690656060129 Maciej Perek

      Dobre! 😀

      Typowa wypowiedź osoby, która niczego nie osiągnęła w życiu zawodowym, a jedyne co robi po powrocie z etatu za najniższą krajową, to anonimowe hejtowanie do wtóru puszczania bąków w wytarty fotel.

      Jak widać, niektórzy boją się konfrontacji z osobami, które potrafią realizować własne cele. Dla potwierdzenia fragment wywiadu z Wodeckim:

      “Wyrwałem się z tego Krakowa, ciężko pracowałem, grając w różnych zespołach, chcąc osiągnąć sukces. Udało się. Była telewizja, były koncerty. Wróciłem do Krakowa po 20 latach, poszedłem do knajp, w których przed laty piłem piwo z kolegami i marzyliśmy o wielkich karierach. Myślałem, że wszyscy się na mnie rzucą. A tu się okazało, że to, co robię, nikogo nie interesuje. Koleżanki, którym chciałem zaimponować, ważą po kilkadziesiąt kilo więcej albo nie mają zębów, bo już są babciami, koledzy albo nie żyją, albo wyjechali.”

    • Anonymous

      anonim wyżej ma w pewnym sensie rację, ludzie nie lubią osób, którym wiedzie się znacznie lepiej od nich, które są szczęśliwe, spełniają marzenia itd.
      wolą spędzać czas z ‘jadącymi na tym samym wózku’, wspólnie narzekać, obgadywać i wynajdywać często wyimaginowane wady w tych, którym się wiedzie
      tak to niestety często wygląda;)

  • http://www.blogger.com/profile/17956682690656060129 Maciej Perek

    Oglądając HIMYM sam często zastanawiałem się, czy taka przyjaźń jest możliwa w naszej zapracowanej rzeczywistości… i jest. Mam grupkę znajomych, która regularnie spotyka się w knajpie przy piwie / soczku. Grupka, co jakiś czas powiększa się o jedną małą osóbkę, ale w żaden sposób nie przeszkadza to w prowadzeniu towarzyskiego życia. Ja tam jestem tylko z doskoku, bo niestety należę do tej części osób z niedoborem czasu.

    Z drugiej strony, sam nieraz doświadczyłem “wystawienia” przez znajomych. Czy to ognisko, basen, weekendowy wyjazd do Poznania, czy okolicznej wioski z kałużą, w której można się odrobinę pochlapać w upalne lato. I zauważam pewną zależność – wraz z rozwojem społecznościowych portali, te znajomości powoli zamieniły się w cyber-znajomość. To jest taka wygodna alternatywa – po co tracić pół dnia, czy cenny wieczór na spotkanie, skoro wszystko można przekazać elektronicznie. Trochę to przykre, mając w pamięci obraz dzieciństwa wolnego od np. telefonów, fejsów i innych takich. Chciałem się spotkać z kumplem, po prostu pukałem do jego drzwi. Teraz łatwiej znaleźć wymówkę i dostać rozgrzeszenie (praca, zmęczenie, korki… i sms).

    (edit, bo mi się rozjechało ^^)

    • http://www.blogger.com/profile/13760755560473853209 lost in translation by nat k.

      To cudowne! Gratuluję Wam :)

    • http://www.blogger.com/profile/13760755560473853209 lost in translation by nat k.

      PS. Dzięki za ‘wstawienie się’ za mną 😉

    • http://www.blogger.com/profile/17956682690656060129 Maciej Perek

      Drobiazg :) Drażni mnie powszechne przekonanie, że jak ktoś ma własny biznes, to głównie się obija zgarniając przy tym niemałą kasę. Otóż jest zupełnie odwrotnie – to etatowcy po odfajkowanej dniówce mają czas dla siebie (najczęściej oglądając tv), a taki przedsiębiorca zasuwa w każdej wolnej chwili, żeby pozamykać zlecenia. Jeżeli drugi przy tym dodatkowo dobrze się bawi, to pierwszy łypie zazdrosnym spojrzeniem. Kwestia preferencji i przywiązania do swojej strefy komfortu.

  • http://www.blogger.com/profile/15787172738493275916 Fashiondoll.pl

    Jestem zachwycona!!

    pozdrawiam!
    Ola

  • http://www.blogger.com/profile/17956682690656060129 Maciej Perek

    This comment has been removed by the author.

  • http://www.blogger.com/profile/07564120725627386291 pocahontas

    buty miazga!

  • http://www.blogger.com/profile/01035987277042149877 AVY
  • Anonymous

    Wydaje mi się, że troszkę źle do tego podchodzisz :) nigdy nie będzie istniała w “realu” taka przyjaźń pokazywana na dużym ekranie, bo to fikcja! Właśnie to jest najpiękniejsze w przyjaźni, że choć czasem mamy siebie dość – co jest całkowicie normalne – czasami się kłócimy, to potrafimy sobie wybaczać :) Aczkolwiek zgadzam się z tym, że ostatnio jakoś ludzie mają mniej czasu dla swoich bliskich… Ile razy chcę gdzieś wyjechać na kilka dni, “na spontana”- czy nie pójść na jakąś imprezę czy zaprosić na film do siebie słyszę odmowę…. Szczerze dziwię się ludziom i nie rozumiem ich postawy – wolę zostać w domu i oglądać TV niż coś razem porobić… Dlatego teraz juz nie czekam. Teraz wychodzę i jeśli nikt nie chce iść ze mną – to trudno. Idę sama i poznaję nowych ludzi – choć przyznaję, że to czasami bardzo trudne 😉 Na szczęście niedawno spotkałam taką osobę, której się CHCE. Całuję.
    P.S. warto oczekiwać dużo – w końcu przyjaźń to coś wielkiego

    • http://www.blogger.com/profile/13760755560473853209 lost in translation by nat k.

      Poznawanie nowych ludzi to baaardzo trudna sprawa, mi niestety to nie wychodzi kompletnie i nowych przyjaciół po prostu poznaję w pracy, bo mamy okazję spotykać się i poznawać w naturalny sposób.

  • http://www.blogger.com/profile/04052268774999611055 Kasia

    Mam różne przyjaźni, i te gdzie nie pamiętam czy kiedyś cisza trwała więcej niż 20 sekund, i te od kontemplowania otaczającej nas rzeczywistości w ciszy. Zwykle dogadywałam i dogaduje się lepiej z facetami – są bardziej bezpośredni, nie rozdrabniają się nad pierdołami, częściej mówią co naprawdę myślą i są bardziej wyluzowani, ale ostatnio zaczynam też doceniać girl power 😉 Z moimi najbliższymi znajomymi dosłownie rozumiem się bez słów, wystarczy tylko spojrzenie 😉 a ilości słów czy nawet całych zdań wypowiedzianych w tym samym momencie nawet nie licze!
    Nie ukrywam, mam 20 lat i moje największe przyjaźnie wyniosłam z czasów liceum – myślę, że to dlatego, że w tym czasie mamy jeszcze w sobie pokłady chęci bezinteresownych znajomości, ale jednak jesteśmy już bardziej ukształtowani jako ludzie. Często zastanawiam się, czy nie wyjechać może gdzieś za granicę, na stałe, ale zawsze mam jedną czerwoną lampkę – mam wrażenie, że nie będę w stanie zawrzeć już takich przyjaźni jak mam teraz. Że inni będą mieć właśnie pracę, związki, swoje życie, a przyjaźń to będzie wyskoczenie raz na jakiś czas na drinka i opowiedzenie sobie o powierzchownych sprawach. Nie będzie już miejsca na szalone przygody i sprawdzanie tej znajomości w różnych mniej lub bardziej ekstremalnych sytuacjach.
    O przyjaźń zawszę będę walczyć i zawsze będę o nią dbała, czy będzie mi się to “zwracało” czy nie, bo to są ludzie, którym jednym tekstem potrafią przegonić najciemniejsze chmury 😉
    Tobie też życzę takich przyjaźni i rozwijania się w relacjach międzyludzkich!

    • http://www.blogger.com/profile/13760755560473853209 lost in translation by nat k.

      Dziękuję! Przygotuj się na zmiany za kilka lat 😉 Najważniejsze, to by mimo rozchodzących się dróg – zawsze odnaleźć skrót do siebie.

  • Agati

    Przyjaźń kobieca to ciężki temat, miałam 3 przyjaciółki na śmierć i życie,prawie jak siostry dziś..nie rozmawiam z żadną,a przyjaźń zamieniła się w obustronną antypatię..

    Ale przyjaźń damsko-męska to inna bajka..mam kilku wiernych od lat,możemy powiedzieć sobie wszystko,nikt się na nikogo nie obraża..Gdy dzwonię,że potrzebuje iść na wódkę nie wymigują się jak kobiety:,,nie mogę jutro idę do pracy/chłopaka,śpię już itp..

    • http://www.blogger.com/profile/13760755560473853209 lost in translation by nat k.

      Nooo, to temat na kolejnych kilka akapitów – przyjaźń damsko-męska. Mam spore doświadczenie w tym temacie i sprawa jest jednak skomplikowana. Ale rzeczywiście ma swoje plusy nad przyjaźnią z kobietą.

  • http://www.blogger.com/profile/05993154831654854599 Milex

    Lubie ten pozytywizm

  • http://www.blogger.com/profile/03089823047705637113 M.

    Rzeczywiście jest ciężko.
    Ja mam z kolei bardzo “wyjazdowych” znajomych, ale do rodzinnych domów. Piwo, impreza? Nie, nie, jadę do domu. Po co? Po nic, co weekend.

    I tak samo: nie mam czasu, jestem zmęczony. A wydaje mi się, że ta młodzieńcza energia i zapał w sobie powinien trwać wiecznie.

    Trzeba pielęgnować te przyjaźnie, w których osoby odwzajemniają gesty uśmiechem, gościnnością. Doceniają i wspierają. Z czasem zrozumieją, że dawanie drobnych przyjemności daje ogromną radość!

    • http://www.blogger.com/profile/13760755560473853209 lost in translation by nat k.

      No właśnie, bo jak nie teraz, to kiedy? Też sobie inaczej wyobrażałam młodość 😉 A tu wszyscy tacy leniwi…